Wierzę, że już niedługo zaczniemy żyć normalnie i m.in. wyjedziemy na wakacje…                      Jak wakacje to także bardzo modna dziś „agroturystyka”. A na niej to, co kiedyś było normalnym doświadczeniem wielu ludzi, dziś stało się atrakcją: pogłaskanie konia, nakarmienie kur, wyprowadzenie krowy na łańcuchu na pastwisko, zbieranie jajek w kurniku 

Obraz, którego używa w dzisiejszej ewangelii Jezus, może być zupełnie nieczytelny dla nas, żyjących w XXI wieku. 

Z wizerunku Jezusa – Pasterza, możemy jednak wyciągnąć pewne ciekawe wnioski… 

Są trzy sprawy, które w tym obrazie mnie poruszają i myślę, że poruszą i Was…
1. Owca – zwierzę i pasterz – człowiek, to dwa różne poziomy życia. 

Jest ogromna przepaść pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, mimo że wielu ludzi twierdzi, że kocha zwierzęta a zwierzęta kochają ich. 

Jeszcze większa przepaść istnieje pomiędzy Bogiem – Stwórcą, a człowiekiem – stworzeniem. 

W życiu bardzo ważne jest by zająć właściwe miejsce i nie próbować „być Bogiem”. Czasami przychodzi taka pokusa, by zmieniać zasady moralne, by wymagać od Boga by się przed nami tłumaczył z obecności zła w świecie, by pouczać Pana Boga „ja bym to zrobił lepiej…”. Jako stworzenia nie mamy do tego prawa tak, jak owca nie ma prawa, by zmieniać zasady funkcjonowania stada, by wymagać od pasterza, by się przed nią tłumaczył, dlaczego psy pasterskie tak głośno szczekają, by pouczać pasterza, że ona by przeprowadziła stado lepszą drogą na lepsze pastwiska.
2. Owca nie potrafi mówić i nie rozumie ludzkiej mowy, ale potrafi rozpoznać głos pasterza. Jeśli idzie za tym głosem to będzie bezpieczna. 

Podobnie człowiek nie jest w stanie zrozumieć Boga, Jego planów i pomysłów. 

Możemy z Bogiem nawiązać relację tylko dlatego, że On zniżył się do naszego poziomu i przemówił do nas ludzkim językiem. Powiedział nam tylko tyle ile potrafimy zrozumieć, ale jednocześnie wystarczająco dużo, by wiedzieć jak żyć. 

Jeśli zaufamy słowu Boga, będziemy iść za nim, to będziemy bezpieczni. 

W życiu duchowym bardzo ważne jest by nauczyć się jak słuchać Boga a On przemawia do nas nieustannie: sumienie, ludzie, sytuacje, Słowo w kościele czy mediach… 
3. Jeśli owca zostanie gdzieś z tyłu, bo się zgubi albo potknie i złamie nogę, to pasterz nie będzie miał pretensji, nie będzie na nią krzyczał i karał. Zostawi 99 owiec i pójdzie szukać tej jednej, która zaginęła, a gdy ją znajdzie, weźmie na ramiona i zaniesie do owczarni. 

Nie wiadomo, dlaczego, nasz obraz Pana Boga jest zupełnie inny. Kiedy tracimy żywą relację z Bogiem przez grzech ciężki, odwracamy się od niego, porzucamy modlitwę, obecność na Eucharystii, narasta w nas niechęć do wszystkiego co Boże… 

Jedną z przyczyn tej niechęci jest wstyd połączony z lękiem przed karą. 

Ale Jezus Chrystus w sakramencie spowiedzi świętej nie chce nas upokarzać i karać, ale chce nas wziąć na ramiona i przynieść do pełnej jedności z Kościołem i ze sobą.

Nie oczekuje od nas niczego, poza tym, że pozwolimy się wziąć na ramiona.
      To słowo wzywa nas dziś do nawrócenia, czyli zmiany myślenia. 

Nie jesteśmy Bogami i choć nie rozumiemy Boga, to możemy usłyszeć Jego głos i pójść za Nim, a zamiast się Go bać możemy dać się wziąć na ramiona.
Wasz proboszcz Ireneusz