Dziś Wniebowstąpienie Pańskie. Słyszymy, że Jezus uniósł się w górę i obłok zabrał Go sprzed oczu apostołów. Katechizm Kościoła katolickiego, kiedy mówi o niebie używa takich oto sformułowań: „To doskonałe życie z Trójcą Świętą, to komunia życia i miłości z Nią, z Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi, jest nazywane «niebem». Niebo jest celem ostatecznym i spełnieniem najgłębszych dążeń człowieka, stanem najwyższego i ostatecznego szczęścia” (KKK 1024). Papież Paweł VI naucza: „Wierzymy, że wiele dusz, które są zgromadzone w raju z Jezusem i Maryją, tworzy Kościół niebieski, gdzie w wiecznym szczęściu widzą Boga takim, jakim jest, a także w różnym stopniu i na różny sposób uczestniczą wraz z aniołami w sprawowaniu Boskiej władzy przez Chrystusa uwielbionego, gdzie wstawiają się za nami oraz wspierają naszą słabość swoją braterską troską”
 
Widzimy raz jeszcze, że naszym przeznaczeniem jest być w niebie. I poprzez życie ziemskie mamy przygotować się do życia przyszłego. Człowiek w zamyśle Pana Boga miał żyć wiecznie. Poprzez grzech pierwszych ludzi, utracił tę łaskę. Zawiść diabła sprowadziła na świat choroby, starość i w konsekwencji także śmierć. Ale już wtedy Bóg zapragnął, by człowiek mógł odzyskać wieczność. Dlatego też przygotowywał najpierw naród wybrany, posyłając proroków, którzy mieli przygotować świat na przyjście Mesjasza, wcielonego Syna Bożego. Chrystus poprzez swoje nauczanie i życie, przybliżał nam Ojca i ukazał ogromną miłość Boga do człowieka, która potem zamanifestowała się w ofiarowaniu własnego Syna za zbawienie świata. Chrystus zmartwychwstał i wyzwolił nas z niewoli grzechu i ze szponów śmierci, abyśmy i my mogli żyć wiecznie. Tę najważniejszą prawdę naszej wiary, wspominamy zawsze, ilekroć sprawujemy Eucharystię, bezkrwawą ofiarę Syna Bożego.
 
Ciekawe są słowa św. Łukasza, wyjęte z pierwszego czytania, „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. Obrazują one doskonale życie każdej i każdego z nas. „Stać” oznacza rzeczywistość ziemską. Odpowiedzialność za nasze życie doczesne. Chęć wspólnego pielgrzymowania z siostrami i braćmi, bo Bóg chce nas zbawić we wspólnocie. „Wpatrywać się” oznacza ukierunkowanie na rzeczywistość duchową. Odpowiedzialność za życie wieczne. 

Wyobraźmy sobie, że jedziemy pociągiem. Do przedziału wchodzi pasażer. Siada. Otwiera walizkę. Wyciąga z niej obrus i kładzie na małym stoliku pod oknem. Następnie stawia tam wazonik z kwiatkiem. Zaczynamy się ze zdziwieniem przyglądać. Zabiera się za wieszanie firanek w oknie. Zaczynamy się niepokoić. Kiedy rozpoczyna przybijanie obrazków na ścianach, zmieniamy przedział, mrucząc pod nosem: „Co za wariat!”.

Jest oczywiste, że w ten sposób warto się troszczyć o własny dom, a nie o przedział kolejowy, z którego wysiądziemy za parę godzin. Nie zauważamy jednak, że my zachowujemy się podobnie, gdy przesadnie próbujemy się urządzić na tym świecie, w którym jesteśmy ledwie kilkadziesiąt lat, tak jakby był naszym jedynym domem, zapominając, że nasz prawdziwy dom jest w Niebie. Przypomina nam o tym właśnie tajemnica Wniebowstąpienia Pańskiego, w której Chrystus Pan jako pierwszy przeszedł drogę do Domu Ojca.

Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek powinien twardo stąpać po ziemi, ale też wpatrywać się w niebo. I to jest najlepsza recepta na to, by być szczęśliwym. Chrystus odzyskał niebo, abyśmy my mogli w nim być. Szczęśliwej drogi i do zobaczenia w niebie!

Wasz Proboszcz Ireneusz